My default image

Dąbrowa Górnicza

Bajkoszycie - Marta Paśnik

 Powrót do głównej
 Powrót do głównej

Bajkoszycie - Marta Paśnik


Zagłębie pełne jest kreatywnych osób, które mijamy na ulicach, ale również w świecie wirtualnym, przekładając kartki elektronicznych stron. Nie sposób przejść obojętnie obok ich magicznego świata. Taki jest właśnie świat Marty, mieszkanki Będzina, prowadzącej bloga ugliefriend. Zakwalifikować ją do szafiarek to mało. Jej blog to moda, poezja i malarstwo w jednym. Upust swojej wyobraźni daje również szyjąc szmaciane lalki. Na jej wytwory mamy dla was rabat, ale najpierw poczytajcie.

Bajkoszycie - Marta Paśnik

Jej przygoda z blogowaniem zaczęła się w 2010 roku, kiedy przybierając wirtualną formę, nazwała siebie Panną Martą - szafiarką. - Podczas, gdy większość szafiarek była nastawiona na współpracę ze sklepami i otrzymywanie w gratisie nowych ubrań, mnie najbardziej kręciły ładne kadry, zestawienia kolorystyczne, bajkowe scenerie i dziwne ciuchy  - mówi  nam Marta.  Sama wymyślała stylizacje i sama robiła sobie zdjęcia, co - jak mówi - było dla niej niezłą szkołą estetyki.

Wianek na głowie, koronki na grzbiecie

W czasie studiów miała dużo czasu na szperanie po lumpeksach i obróbkę zdjęć.  - Nie od razu miałam wianek na głowie i koronki na grzbiecie, ale te atrybuty, z którymi jestem dzisiaj kojarzona i bez których nie byłoby Bajkoszycia, mają swoje korzenie właśnie w blogu szafiarskim - dodaje.  Z czasem ośmieliła się wychodzić na zdjęcia z całymi torbami rekwizytów, planując wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Ma na swoim koncie również zdjęcia inspirowane znanymi obrazami, np Chagallem czy prerafaelitami. Raz pół dnia zrywała kwiaty, żeby w wannie pozować jako Ofelia.

Blog był dla niej szkołą pewności siebie i nauką samoakceptacji. - Nie raz czytałam komentarze w stylu "masz gębę jak czarownica," ale na szczęście pojawiły się one kiedy byłam już na nie w pełni gotowa - zaczęłam naprawdę siebie lubić - opowiada.

Trzepot motylich skrzydeł

W tworzeniu bloga bardziej skupia się na zdjęciach, niż na tekście. - Zawsze słyszałam, że po polsku mam ciężkie pióro i że moje teksty są zbyt patetyczne. Odkąd mam Bajkoszycie przykładam do pisania bardzo dużą wagę, bo bajki byłyby puste bez własnych historii. Staram się traktować każdą indywidualnie i tworzyć beztroskie życiorysy wypełnione łąkami, lasami, trzepotem motylich skrzydeł i zapachem kwiatów - mówi.

Rusałki i leśne wróżki

W 2014 roku urodziła córeczkę Zosię.  Już podczas ciąży hormony kazały jej chwycić za igłę i nitkę i szyć ozdoby do pokoju córeczki - pluszowe literki, koniki, pastelowe jednorożce i mobile z wróżkami. Z czasem pojawiła się  pasja związana z lalkami - najpierw Blythe, rzeźbienie twarzy, przerabianie włosów i wprawianie nowych oczu. Później były inne lalki, przemalowywanie i ubieranie, no i oczywiście sesje zdjęciowe.  - Nagle konieczne okazało się założenie nowego bloga, by rusałki i leśne wróżki miały gdzie się zaprezentować szerszej publiczności - mówi Marta. Tak właśnie powstał ówczesny Kaleidoscope of Dreams, a teraźniejsze Bajkoszycie.

- To, czym zajmuję się obecnie, czyli szycie wyjątkowych szmacianek jest wypadkową tych wszystkich pasji, które rosły we mnie od 2010 roku: pasji do ubrań, do lalek, i do ładnych kadrów. Jestem dumna, bo wszystkie szablony z których korzystam, i ogólny zarys lalek to wszystko moje pomysły i moja praca. Dochodziłam do obecnego efektu i umiejętności sama, najpierw szyjąc wszystko ręcznie. Maszynę do szycia dostałam od męża w zeszłym roku, kiedy zrezygnowany zrozumiał, że te lalki to dla mnie niestety nie zabawa - mówi.

"Szyję lalkom sukienki, o jakich sama marzę"

W tym roku można było ją spotkać na Będzińskim Jarmarku Rękodzieła, oczywiście w koronkach i w wianku. Robiono sobie z nią zdjęcia, jak z ciekawostką. Nam mówi, że oprócz tej fotograficznej popularności usłyszała tam opinie, że jej prace muszą naprawdę odzwierciedlać jej osobowość.  - I to prawda, bo lalkom szyję sukienki o jakich sama marzę, daję im wianki, których sama mam w szafie ze sto, a ich rozmarzony wyraz twarzy to odbicie mojego wewnętrznego spokoju - mówi.

Jej lalki cieszą nie tylko polskie dziewczynki, ale też dorosłe kobiety stęsknione za beztroskim dzieciństwem.  - Często szyje również portrety osób zamawiających i ich przyjaciół i to jest absolutnie cudowne. Nie wyobrażam sobie życia bez szycia - mówi Marta.

Marta w sieci:

Bajkoszycie

Szafa Panny Marty

Uwaga: Z kodem "MARZENIE" 20% zniżki na wszystkie zamówienia o wartości minimum 80 zł na bajkoszycie.pl Kod jest aktywny do końca 2016 roku.

***

Na zgłoszenia "Zagłębiaków z pasją" czekamy pod adresem: redakcja@dg.pl.

(ma)

 

Komentarze (2)


villk,

Wspaniała artystka! Uwielbiam ją i jej prace, a przede wszystkim Ją!

serdeczności
pozdrawiam Ania z jedyną w swoim rodzaju wilczą lalką!

Mag,

Brawo Marta!!!


Pozostałe

Szymon Lubaszka - Śladami Kopalń Zagłębia Dąbrowskiego

Ma 25 lat i nietypowe zainteresowania. Aby je realizować schodzi pod ziemię. Szymon Lubaszka, młody dąbrowianin, podąża śladami nieczynnych już kopalń Zagłębia Dąbrowskiego, które chce ocalić od zapomnienia. Jego orężem jest aparat fotograficzny i profil na Facebooku. Fotografuje nieczynne już kopalnie, zbiera eksponaty, aby potem zaprezentować je na organizowanych przez siebie wystawach. Swój projekt nazwał "Śladami Kopalń Zagłębia Dąbrowskiego".

Jakub Bednarz - życie na szóstym biegu

Niektórzy nie rozumieją co inni widzą w bieganiu, dla innych bieganie jest natomiast sposobem na życie. Jeszcze innym potrzebny jest impuls do działania lub po prostu dobry przykład. Jeśli go wam brakuje koniecznie przeczytajcie ten artykuł. Przedstawiamy sylwetkę Jakuba Bednarza - mieszkańca Dąbrowy Górniczej, który przebiegł to miasto wzdłuż i wszerz, a na swoim koncie ma udziały w wielu imprezach biegowych w całej Polsce i wyniki, które imponują.

Bartłomiej Rdest - Leerde88

Jego zdjęcia mówią same za siebie. Nie potrzebują kolorów, aby wyrazić swój przekaz. Ich siła polega na kolorystycznym minimalizmie i ukrytej nostalgii. Leerde88 - pod takim nickiem na Instagramie kryje się dąbrowianin, którego zdjęć w tym medium społecznościowym trudno nie zauważyć. Bartłomiej Rdest, bo tak się naprawdę nazywa, regularnie publikuje zdjęcia prezentujące również miasto Dąbrowa Górnicza. Nie znajdziecie tam jednak typowych fotek. Jego zdjęcia mają to coś, co tak trudno określić. Zresztą sami sprawdźcie.

Zobacz więcej