My default image

Dąbrowa Górnicza

Ania Wach

 Powrót do głównej
 Powrót do głównej

Ania Wach


Ma na swoim koncie wyprawę do Czarnobyla, pierwszy numer magazynu o fotografii „Obiektyw”, który wydała za pieniądze zebrane na portalu PolakPotrafi.pl, a w głowie kolejne plany na przyszłość. Anna Wach to mieszkanka dzielnicy Gołonóg, która pomysłami na kreatywne życie mogłaby obdzielić całą dzielnicę. Dziś piszemy o pasji, która jest w tej chwili jej numerem jeden...

Ania Wach


Redakcja: Jak się to wszystko zaczęło, że chwyciłaś za aparat?

Anna Wach: Nie umiem śpiewać, malować. Pisanie też niespecjalnie mi wychodzi. Jednakże potrzebę wyrażenia siebie posiadałam od dawna i fotografia to właśnie ta dziedzina, która mi to umożliwia. Poza tym uważam, że warto zamrozić wycinek historii. Zostawić ślad współczesności na później. Mam dwa ulubione zdania. Pierwsze wypowiedziane przez fotografa Lewisa W. Hine („Gdybym potrafił opowiedzieć historię słowami, nie musiałbym dźwigać aparatu”), drugie przez pisarza Umberto Eco ("Badaj twarze, nie słuchaj tego co mówią usta"). Myślę, że te dwa zdania doskonale odpowiadają na pytanie dlaczego zaczęłam fotografować.

Kiedy po raz pierwszy zaczęłaś robić profesjonalne zdjęcia?

Mam nadzieję, że nigdy to nie nastąpi. Bo to oznaczałoby, że mogę przestać robić zdjęcia.
Im dłużej będę się uczyć, im dłużej próbować ciągle poprawiać siebie, próbować czegoś nowego, czegoś inaczej, tym lepiej. Natomiast uważam, że ktoś, kto robi zdjęcia dobrze jest najwłaściwszą osobą, żeby zatrzymać wspomnienia w kadrze.  Że warto dla potomności wykonać przynajmniej jeden portret rodzinny. I tak jak nasi dziadkowie celebrować ten moment. Ubrać się ładnie, uczesać i uśmiechnąć do obiektywu. Aparat w telefonie ogłupił w jakimś sensie jego użytkownika. Fotografujemy wszystko i wszędzie, a później gubimy gdzieś w czeluściach laptopa. Idę o zakład, że za kilkadziesiąt lat ciężko będzie dzisiejszemu dwudziestolatkowi pokazać siebie w młodości swojemu wnukowi. Coraz rzadziej drukujemy zdjęcia, o wieszaniu "portretu przodka" w ramie nie wspominając.

Jakie najciekawsze miejsce fotografowałaś?

Każde miejsce, a przede wszystkim ludzie w nim, są ciekawym do fotografowania. Ciągle mnie to zadziwia ile fascynujących osób, historii mogę poznać dzięki temu, że trzymam aparat w ręce. Realizując jeden z projektów musiałyśmy z koleżanką przedostać się z punktu A do punktu B. Łapiąc stopa trafiłyśmy na Kasię, która jako jedyna zatrzymała się i chciała nam pomóc. Nie dość, że zmierzała dokładnie w tym samym kierunku to opowiedziała nam niesamowitą historię swojej rodziny.  Chwilę później poznałyśmy część z jej licznego rodzeństwa i zdecydowanie wiemy, że do nich jeszcze wrócimy. Natomiast jest jedno miejsce, w którym ciężko było mi fotografować. Które mnie przytłoczyło. Strefa Czarnobylska. Nie przywiozłam z niej zdjęć, które mnie zadowoliły. Jedno zdjęcie jedynie, które jest dobre i z którego jestem zadowolona. Zdjęcie Marii, która jest jedną z ok. 330 mieszkańców strefy. Myślę, że przebywanie w Prypeci, słuchanie opowieści Żeni, naszego przewodnika dużo mi dało, żeby pokazać Marię taką, jaką jest.
Z całym tłem, katastrofą, brutalnie przerwaną stagnacją zamkniętymi w zdjęciach, które ma na ścianie, bo tyle zostało z jej życia przed katastrofą.

I cieszę się, że nie zmuszałam siebie do tego, żeby z Prypeci przywieźć otrzaskanych kadrów, które spokojnie można znaleźć w Internecie. Że zamiast tego tam po prostu starałam się być. Seria zdjęć, którą tam wykonałam to w zasadzie obrazek niszczejącego pomnika katastrofy, który przecież nie będzie remontowany i kiedyś zapewne zniknie.

„Obiektyw” to twoje ostatnie dziecko. Skąd pomysł na taki właśnie magazyn?

Nasze dziecko, bo oprócz mnie jest jeszcze Szymon i Weronika, powstało z potrzeby rozmowy o fotografii. I to takiej rozmowy z perspektywy nauk humanistycznych. Jak się okazuje potrzebę taką wykazuje również sporo osób. Kiedyś istniały dobre pisma o fotografii. Teraz takich nie ma, a raczej nie było dopóki nie powstał pierwszy numer "Obiektywu" Poza tym rytuał czytania słowa drukowanego wymaga od nas, żeby nie robić tego w pośpiechu, pochylić się nad tekstem, mieć czas na refleksję. Mam wrażenie, że Internet nam to odbiera. Że coraz ciężej wyłowić z masy informacji to co wartościowe.

Twoje najbliższe plany?

Mam nadzieję, że przynajmniej trzy tygodnie na Ukrainie w tym roku. Może dłużej? Bardzo bym chciała. Współrealizuję jeszcze dwa długoterminowe projekty, które mam zamiar w tym roku skończyć. Oba w Polsce. Jeden z nich z nutą socjologii, którą studiowałam, więc cieszy jeszcze bardziej. Tak, najbliższy plan to skończyć je i zresetować głowę na nowe pomysły, które czekają na swoją kolej.

Anna Wach w sieci:

Profile na Facebooku - Anka Wach, Obiektyw

***

Uwaga - Zagłębiacy z pasją!

Wracamy do prezentowania zapoczątkowanego przez nas kilka lat temu cyklu "Dąbrowiacy z pasją". Na naszych łamach przedstawiliśmy wam już ponad 50 kreatywnych osób. Chcemy jednak rozszerzyć nasz dział i pokazywać wam ciekawe osobowości czy projekty z całego regionu. Nasza seria zmienia więc nazwę na "Zagłębiacy z pasją". Macie pomysł o kim moglibyśmy napisać? A może sami chcielibyście się zaprezentować na naszych łamach? Nie stawiamy żadnych wymagań, ograniczać was może jedynie własna wyobraźnia! Zapraszamy do kontaktu: redakcja@dg.pl

 

Komentarze


Pozostałe

Szymon Lubaszka - Śladami Kopalń Zagłębia Dąbrowskiego

Ma 25 lat i nietypowe zainteresowania. Aby je realizować schodzi pod ziemię. Szymon Lubaszka, młody dąbrowianin, podąża śladami nieczynnych już kopalń Zagłębia Dąbrowskiego, które chce ocalić od zapomnienia. Jego orężem jest aparat fotograficzny i profil na Facebooku. Fotografuje nieczynne już kopalnie, zbiera eksponaty, aby potem zaprezentować je na organizowanych przez siebie wystawach. Swój projekt nazwał "Śladami Kopalń Zagłębia Dąbrowskiego".

Jakub Bednarz - życie na szóstym biegu

Niektórzy nie rozumieją co inni widzą w bieganiu, dla innych bieganie jest natomiast sposobem na życie. Jeszcze innym potrzebny jest impuls do działania lub po prostu dobry przykład. Jeśli go wam brakuje koniecznie przeczytajcie ten artykuł. Przedstawiamy sylwetkę Jakuba Bednarza - mieszkańca Dąbrowy Górniczej, który przebiegł to miasto wzdłuż i wszerz, a na swoim koncie ma udziały w wielu imprezach biegowych w całej Polsce i wyniki, które imponują.

Bajkoszycie - Marta Paśnik

Zagłębie pełne jest kreatywnych osób, które mijamy na ulicach, ale również w świecie wirtualnym, przekładając kartki elektronicznych stron. Nie sposób przejść obojętnie obok ich magicznego świata. Taki jest właśnie świat Marty, mieszkanki Będzina, prowadzącej bloga ugliefriend. Zakwalifikować ją do szafiarek to mało. Jej blog to moda, poezja i malarstwo w jednym. Upust swojej wyobraźni daje również szyjąc szmaciane lalki. Na jej wytwory mamy dla was rabat, ale najpierw poczytajcie.

Bartłomiej Rdest - Leerde88

Jego zdjęcia mówią same za siebie. Nie potrzebują kolorów, aby wyrazić swój przekaz. Ich siła polega na kolorystycznym minimalizmie i ukrytej nostalgii. Leerde88 - pod takim nickiem na Instagramie kryje się dąbrowianin, którego zdjęć w tym medium społecznościowym trudno nie zauważyć. Bartłomiej Rdest, bo tak się naprawdę nazywa, regularnie publikuje zdjęcia prezentujące również miasto Dąbrowa Górnicza. Nie znajdziecie tam jednak typowych fotek. Jego zdjęcia mają to coś, co tak trudno określić. Zresztą sami sprawdźcie.

Zobacz więcej